poniedziałek, 12 grudnia 2016

żyjemy.

Z dnia na dzień. Codzienność się toczy z choróbskami w tle.

Ale! Staropolski dojrzewa. I zakwas już jutro stanie. A w sobotę wielka wyprawa po choinkę.

Nie ma czasu na myślenie, tradycja się toczy w nas i wkoło. Są kolędy, te znane i te nowe. I pierwsze tańce do nich.

Kto by się przejmował lepiącą podłogą, kiedy trzeba uszka lepić?

Natchnęło mnie dzisiaj: jeśli okna są symbolem spojrzenia na świat, to chyba mam brudne myśli :P
Czy tylko ja nie mam jeszcze wypolerowanych na glanc szyb?! Kurcze, moje sąsiadki się prześcigaja, mam wrażenie, ze myją 3 razyw  tygodniu. A teraz to już w ogóle! Moda firankowa rządzi.  Jako,ze firanek nie mam wcale, jestem wyklęta z koła gospodyń miejsko-wiejskich. Nie mam też schabowego w niedzielę, bo mam studia. Dobrze, że chociaż lodówke mam. A właściwie: chwała postępowi za zamrażalnik!


[źródło: https://www.flickr.com]